Nieobiektywnie z pokładu POL 125 Oiler Racig - Dzień drugi

Dzień drugi pomiarów
Nieobiektywnie z pokładu POL 125 Oiler Racing
38 Mistrzostwa Świata przejdą niewątpliwie do historii. Nigdy wcześniej i pewnie nigdy później pomiary nie będą trwały tak krótko i sprawnie a zupełnie wyjątkowy jest fakt, że nie zostały wykonane żadne pomiary stateczności. Nie pojawiły się nowe konstrukcje a jedyne nowe jachty powstają w Łódzkiej szkutni Wind Yacht czyli u Gregora. Flyer Cruiser zaprojektowany Przez Leszka Gonciarza To konstrukcja szybka ale przede wszystkim z zapasem spełniająca wszelkie przepisowe kryteria
Jest lipcowy parny dzień, w powietrzu nie latają nawet muchy, ciepłolubne koty moczą łapy w jeziorze a na środku placu manewrowego klubu S.C. Gothia stoi tylko jedna, samotna łódka. Burtę ma przerysowaną ostrymi pazurami strasznego monstrum a z grafiki wyłania się nazwa jachtu - Brux S.A. Wokół łódki biega roztrzęsiony przedstawiciel organizatora i rozpytuje na lewo i prawo o właściciela lub telefon do niego. 
Obiecuję coś pomóc i niechętnie udaję się w poszukiwaniu telefonu. Jest około 15,00, termometr nie może się zdecydować czy pokazać 34C czy więcej. W słuchawce słyszę naszą Panią Prezes i informację, że jak zjem to dojadę, ale nie wcześniej jak za godzinę. Koniec pomiarów zaskoczył niektórych jak studentów sesja. Niby szło sprawnie, ale żeby aż tak. Niemiecka maszyna wymieliła wszystko i zabiera się za kolejne zadania. Napompowane są już boje startowe. Nie żadne walce, stożki czy inne beczki tylko nowiutkie, idealne sześciany o pojemności jednego metra sześciennego w kolorze yellow bahama plus jedna w kolorze orange machine  . ta akurat będzie chyba robiła za boję startową. Na arenie zmagań panuje kompletne rozprężenie, zajęcia zaplanowane są w podgrupach. Załoga Alter Ego zwiedza Poczdam, moja młodsza część załogi pojechała oglądać małpy w zoo, Euro Shipping z Sealandami i Bruxą przepytują Włocha przeklinającego po polsku na okoliczność zamówienia pasty. Jacek Zyskowski pierwszy raz zwodował swojego, jeszcze ciepłego Flyera Clasica z ładnym „numerze bocznym” POL 111. Zajmuje pierwsze miejsce od brzegu i na swoje nieszczęście gubi w toni jeziora ściągacz.

Chciał nie chciał, zakłada kąpielówki i z dziką radością wskakuje do wody na poszukiwanie zguby. Mała beczka plus nieznane dno i słaba widoczność równa się zakup nowej beczki. Pierwszy problem jaki się pojawia to głębokość. Po kilku zejściach pod wodę nie udaje się osiągnąć dna. Zdeterminowany Skiper zarządza wyrzucenie kotwicy przy wantach i wydanie 6 metrów bieżących łańcucha. Teraz już wiem, jakie ma przeznaczenie wożona od lat zardzewiała kotwica i 6 metrów łańcucha. Pomysł tyle abstrakcyjny co wyjątkowo skuteczny. Pierwsze zejście po łańcuch na dno i Jacek wynurza się z cudownie ocaloną beczką i uśmiecham zwycięzcy na ustach. Powoli słońce chyli się ku horyzontowi, pojawia się wieczorna bryza i część załóg podejmuje próbę zejścia na wodę. Załoga Piotra Ogrodnika stawia nowe żagle, które nad ranem dotarły wraz z ostatnią rosyjską załogą i w asyście motorówki Trenera rusza trymować żagle. Spodziewany spadek temperatury do znośnych 28C i brak słońca przyspieszają bieg historii, prze barze zaczyna się ruch, większość wydaje się być „cudownie ocalonych”, biuro regat wywiesza listy startowe, jutro bieg próbny i ceremonia otwarcia. Zapowiadają zmianę pogody i szanse na więcej wiatru. Profilaktycznie mocujemy linkami markizę i nie do końca przekonani do słuszności tych działań zbieramy siły na kolejny dzień.


Z kronikarskiego obowiązku dodam, że na liście startowej są jachty 11 narodowości w liczbie 58. Proto jest 22, Racer 16 a Cruiser 20, z Polski jest 13 jachtów, nie dojechała załoga Auto Podlasie i Piotra Czyża a i tak są to największe frekwencyjne zawody „grand Prix" tego sezonu.

Oiler Racing